Około godziny 19,dom Neli*
- Usiądź sobie na sofie,a ja zaraz przyjdę - powiedziałam do Nathana
- Dobrze! - od powiedział,tak jak sądziłam piętnastoletni chłopak.W mocno zniszczonym T- shircie i wytartych rurkach,mimo to z uśmiechem na twarzy.Chyba nie przelewa mu się w domu.
- A może jesteś głodny? Bo ja bardzo - zaśmiałam się wychodząc z łazienki.
- Jeśli to nie problem to chętnie bym coś zjadł
- Żaden,ale jedyne co ci mogę zaoferować to kanapki z serem!Mogą być? - krzyknęłam otwierając lodówkę która jak to przysłowiowo się mówi "świeciła pustkami"
- Oczywiście! - Proszę częstuj się! - postawiłam talerz z kanapkami przed chłopakiem,który wyglądał na bardzo głodnego
- Jedz ile chcesz.Smacznego!- powiedziałam do chłopaka i usiadłam na jednym z foteli
- Nawzajem!
- Masz rodzeństwo? - spytał Nathan,który dopijał jeszcze herbatę
- Nie.A ty?- od powiedziałam szybko,chcąc uniknąć dalszego rozwinięcia tematu odnośnie mojej rodziny.
- Mam młodszą siostrę,niby ja kocham,ale z dnia na dzień staje się coraz bardziej upierdliwa.- uśmiechnął się
- A jak ma na imię?
- Iga.W przeciwieństwie do mojego to zwyczajne i proste imię.Sam wymyślałem! - powiedział poważnie i z dumą w głosie.
- Ok! - nie mogłam się powstrzymać i w jednej chwili wybuchłam głośnym śmiechem.Moja radość nie trwała długo ponieważ wskazówki zegara stojącego na ławie wskazywały godzinę 20.05
- O kurde! Już ta godzina.Musze iść praca czeka - spojrzałam na Nathaniela
- Ta ja też muszę się już zbierać - wstał i podszedł do drzwi
- Gdzie ty pracujesz,ze dopiero teraz idziesz do pracy? - spytał zakładając bluzę
- Www sklepie,który czynny jest całą dobę...no i właśnie teraz mam nocki
- Aa.Będziesz jutro na rampach?
- Raczej tak.Pogoda jest ładna,trzeba korzystać - zaśmiałam się zdenerwowana.
- To do zobaczenia i dzięki za kanapki! - krzyknął i zbiegł po schodach. Zamknęłam drzwi i poszłam do łazienki.Spojrzałam w lustro.W oczach szybko pojawiły się łzy...kogoś....kogoś bezradnego
- Suka - wyszeptałam i chwyciłam torbę z wcześniej już naszykowanymi ubraniami następnie pośpiesznie wybiegłam z domu.
* Półtorej godziny później*
- Nela,szef Cię woła - powiedziała Agnieszka,głową wskazując na furgonetkę
- Ok - powoli ruszyłam w stronę samochodu
- No jesteś nareszcie!Siadaj jest pilna sprawa - powiedział pokazując na krzesło.Posłusznie usiadłam i zaczęłam słuchać
- Awansuję Cię!Od dzisiaj jesteś striptizerką.Na jutro masz pierwsze zlecenie.Proste,urodziny niejakiego Maksa w centrum Wawy,kończy 20 lat.Przygotuj jakiś ciekawy układ co?
- Dobra! - ucieszyłam się,tańczenie na róże jest o wiele lepsze niż stanie na dworze w taką pogodę i jeszcze te oblechy....
- A będzie ich sześcioro...płacą z góry,a i obiecywali napiwki - uśmiechnął się - A teraz żegnam,możesz wracać do domu
- Dzięki wielkie - wstałam i w dobrym humorze opuściłam samochód Teraz idę poćwiczyć.Ciekawe jak to jutro będzie.Hmm kolejne życiowe doświadczenie...-uśmiechnęłam się mimowolnie
+ Nowy bohater w zakładce Bohaterowi.Na samym dole ;)

Hej :) Tu ta od ubrań :) Nie wchodziłam wcześniej na bloga, więc nie widziałam twojego komentarz :/ Jeżeli to dalej aktualne, to również napisz mi na blogu pod informacją o ubraniach :)
OdpowiedzUsuń